Blog

Test

07Mar 2017
Słońce z księżycem się pokłóciło
Yang contra yin się nastawiło
Reprezentanci wnet stają na szaniec
Generator-Manifestor to słońca posłaniec
Z drugiej strony Projektor z Reflektorem stają
Energii yin bronią, z yang się juz chlastają
YANG – To dzięki nam księżyc świeci i faluje morze
Księżyc yin odbijac tylko światło nasze może
Jesteśmy energetyczni, silni i wytrwali
Wy receptor, pustka, przepływ, niezdefiniowani
YIN – Siła słońca przez was płynie, szczodra, nieskończona
Odbijamy siłę waszą pozycją Dragona
Jesteśmy jak mistrz Aikido, pozór anemika
Lecz gdy trzeba korzystamy z mięśni przeciwnika
Walka światła słonecznego z odbiciem księżyca
To nie zwykła kłótnia już, kwestia śmierci-życia
Słońce siłę pokazuje, księżyc ripostuje
Generator z Reflektorem na ręce siłuje
Zwinne ruchy, choreograf by się nie powstydził
Yin i yang w tańcu zgodnym, nie zdołasz wyszydzić
Generator, Manifestor, aktora domena.
Projektor, Reflektor, to receptor, scena.
06Mar 2017

Strategia reflektora

Marzec 6, 2017

Jak ksieżyc przegląda się w tafli wody
Co dzień jest inny, ma swoje powody
Cykl jeden mija, decyzje klaruje
Jeśli nie zadziała, w nowy cykl wskakuje
Zależnie od dnia, inną formę wdziewa
Przypływów i odpływów można się spodziewać
Czasem generuje lub manifestuje
Czasem projektorzy, zaszamanizuje
Obserwuje z góry w ruchu jednostajnym
Unikając dzięki temu orientacji skrajnych.
03Mar 2017
Na arabskim targu kolorowa tęcza
Arab do zakupów klientów nastręcza
Chodzę i oglądam, dotykam i czuję
Z pokerową miną liczę i targuję
Mam listę zakupów, wiem co mi potrzeba
Cukinię, kuskus, odrobinę chleba
Sprzedawca nakłania, do zakupów nęci
Ciekawe co ma tam, czym mnie chce zachęcić
Oglądam, próbuję, pełna koncentracja
Jak misja na Marsa, zaledwie kolacja
Wiem czego szukam, nie zawsze wiem gdzie
Jeśli będzie trzeba, w mig dopytam się
Gdy siatka już pełna, nic mi już nie trzeba
Zawracam na pięcie, znikam jak ameba
Już nie widzę targu, jest inne ciśnienie
W myślach zaspokajam swoje podniebienie.
01Mar 2017

 

– Dzień dobry panie doktorze, może Pan mi pomoże.

Czuję, że wszyscy mnie wykorzystują

Żadają wiele, czasu nie szanują

Za niewolnika mnie uważają

Gdy skończę jedno, nowe dokładają

Już dłużej nie mogę, chyba eksploduję

Kogoś tam pogryzę, coś zniszczę, zepsuję

Frustracja, znudzenie, brak sensu i celu

Jedyna zachęta to forsa w portfelu

Chciałbym chcieć, nie mogę

Muszę zrezygnować, wyjść z roli ofiary

Przestać czas marnować

 

-Mhm, widzę, że się trochę nam tu Pan pogubił.

Czy Pan tak wogóle to co robi lubi?

 

– Wątpliwości mną targały, gdy akceptowałem

„Nieeeeeeee!” krzyczało z moich trzewi, lecz zignorowałem.

 

– Nie chce Pan dramatów podobnych przeżywać?

Magiczną tabletkę „NIE” proszę zażywać.

Wybierać tylko to czym dusza śpiewa

To nie Pan wybiera, wybierają trzewia.

27Lut 2017

Czterej pancerni i pies

Pancerny 1 (PROJEKTOR)

Ja to sposród was mam najgorzej

Czekam i czekam, na łasce bożej

Aż zaprosicie, łaskę zrobicie

Wykorzystacie i porzucicie

 

Pancerny 2 (GENERATOR)

Ty masz najgorzej bracie kochany?

To ja wciaż czuje się wykorzystany

Zrób to, zrób tamto, wciąż dla kogoś robię

Nie mam nawet czasu pomyśleć o sobie

 

Pancerny 3 (MANIFESTUJACY GENERATOR)

Weź mnie nie osłabiaj to ja siedzę w dole

Myslałem, że mogę, chciałem być idolem

Szybkością i celem wszystkich was przegonię

Co z tego skoro i tak siedzę na ogonie

 

Pancerny 4 (REFLEKTOR)

Bracia kochani, nie chcę wam przeszkadzać

Ani do klótni zbędnej doprowadzać

Wszyscy jesteśmy do bani, to się zwie depresja

Potrzebna nam bedzie niezła dekompresja

 

Pies (MANIFESTOR)

Przestańcie się kłócić łajzy, patałachy

Dalej ćwiczyć mi tu, bo poszarpię łachy

Co? Mam to odszczekać? A co mi zrobicie?

Przewróciło się w głowie, straszne jak bredzicie.

26Lut 2017
 
Jednym skinieniem, jednym spojrzeniem, do tańca zaproś mnie
Pokażę Ci światło, pokażę Ci cienie, przez noc przeprowadzę Cię
Razem przez wody Styksu przepłyniemy, rozprawię  się z Twoim Cerberem 
Potem zacznę rozbierać Cie, Ty naga pod rewerberem.
 
Nie boj się, nie skrzywdzę cię, wiem, czasem Cię przerażam
Niczym Lucyfer, niosący światło, prawda zazwyczaj poraża
Próbuję więc dawkować ją, byś nie przedawkowała
Cierpliwości czasem brak, lecz nie chcę byś cierpiała
 
Wiem czego pragniesz, wyprzedzam twe myśli, pragnę byś też je odkryła
Z grzeczności odarta, dzika i wolna, w pył mury obróciła.
Nie pomogę ci, nie mogę się ruszyć, jeśli mnie nie przywołasz
Lecz gdy już przyjdę, wezmę Cię w ramiona, oprzeć mi się nie zdołasz.